Muzyczna czystka

28.01.2008, 20:55 - Internet

Wczoraj stwierdziłem, że mam już dość wiecznego przekopywania się przez setki utworów muzycznych, które przesłuchałem jeden czy dwa razy w życiu. Przez ponad sześć lat użytkowania komputera zgromadziłem dokładnie 2419 plików, które łącznie zajmowały ok. 14 GB miejsca na dysku twardym. Zdecydowałem się w końcu na porządki, i to dość gruntowne.

Wyrzuciłem liczne remiksy tych samych utworów, przesłuchane do bólu sety z różnych klubów, niepodpisane piosenki ściągnięte od znajomych oraz większość niekomercyjnych dokonań polskich producentów rodem z mp3.wp.pl. Oprócz tego wyrzuciłem wszystko, co trwa przynajmniej trzy minuty a zajmuje mniej niż 1,5 MB i podmieniłem to na materiał lepszej jakości, przynajmniej 128 kbps.

Po tych zabiegach moja lista liczy na chwilę obecną 765 plików, zajmujących ok. 3,82 GB na HDD. Pozostał jeszcze jeden problem.

Otóż przydałoby się zaprowadzić jakąś organizację w tym zbiorze. Dotychczas używałem dość prostego, ale skutecznego patentu. Otóż dawno temu, kiedy wszystkie pliki leżały w jednym folderze, zapragnąłem ponagrywać je wszystkie na płyty CD. W tym celu podzieliłem katalog na porcje po 700 MB, które wylądowały w numerowanych kolejno folderach (001, 002, 003 itd.).

Wbrew pozorom było to rozwiązanie skuteczne - pierwsze dziesięć folderów było uszeregowane mniej więcej alfabetycznie, toteż odnalezienie dowolnego utworu było dość proste. W miarę upływu czasu już nie było tak prosto, ale nadal trzymałem się porcjowania po 700 MB i nagrywania kolejnych płyt. Te zaś zabierałem do samochodu i w miarę słuchania potrafiłem określić, co znajduje sie na której płycie - 001 to najstarsze zbiory zawierające m.in. utwory Barthezza czy ATB, Prezioso był na płycie 007, zaś Tranceclubbing na 009. Dotarłem do 021, która nie doczekała się nagrania.

Opcje są dwie: albo nadal ten sam układ przy nowej numeracji, albo podział według gatunków. Tylko ten drugi, w miarę przybywania kolejnych plików rozsypie się.

Albo radio samochodowe z wejściem USB i pojemniejszy odtwarzacz MP3, tak przynajmniej z 10 GB. To akurat mało realne na dzień dzisiejszy.

Tagi Technorati:

Dodaj do zakładek · RSS dla komentarzy · Adres trackback

Komentarze do wpisu:

  1. Maeg

    Ja od zawsze używam podziału na artystów. Folder o nazwie dajmy Genesis a w nim foldery z poszczególnymi albumami plus pojedyncze utwory (choć te u mnie są w zdecydowanej mniejszości). Podział na gatunki może szybko się posypać, czasem ciężko coś zaklasyfikować a część zespołów przechodzi metamorfozy ;)

  2. dRaiser

    Też mam z tym problem, ale że jeszcze nie prowadzę, nie muszę dostosowywać rozwiązań pod radio samochodowe i chyba kupię sobie duży, przenośny dysk USB (taki z 50 GB minimum, niekoniecznie przesadnie kompaktowy, drogi być nie powinien). Sam jednak musiałbym na Twoim miejscu albo wygrywać swoje „okresowe playlisty” (takie tworzą mi się zwykle z nowopoznanych kawałków), albo płyty… jak je zespół stworzyć. W dzieleniach na prawie-alfabetyczne bym się od razu pogubił, oczywiście nie wiem jak Ty :)

    Jeśłi już, to podział gatunkowy. Po prostu wypalaj na przykład kolejne płyty rockowe, wedle jakichś ścisłych reguł, niekoniecznie alfabetycznie, i nigdy Ci się nie posypie. :)

  3. Marcin / Ktos

    Używam podziału jak Maeg z jednym wyjątkiem – katalogu „Cała reszta” zawierającego pojedyncze MP3 czy inne utwory których nie chce mi się przenosić.

    Choć w sumie i tak podział dysku nie jest tak ważny, bo za katalogowanie utworów odpowiada biblioteka w Windows Media Player…

    A mój odtwarzacz na którym jest chyba wszystko, co i na dysku, wskazuje 12,69 GB zajętego przez 2642 piosenki (i trochę innych śmieci).

  4. Amused

    A ja zawsze się uważałem za wybrednego… 11GB + wielka kolekcja oryginalnych płyt, których nie mam jak zgrać, bo miejsca brakuje ;]

    I chociażby dlatego nie korzystam z fantastycznego MPD – bo tego się po prostu nie da posegregować i powrzucać w jedno miejsce!

  5. Lukem

    Podział na artystów tak samo może mi się posypać – dzisiaj mam jeden utwór dajmy na to Papa Roach, wrzucę go do „Różni wykonawcy”, a potem w przypływie rockowo-metalowego natchnienia ściągnę całą płytę i znowu będzie lekki bałagan. Na dysku mogę sobie poprzenosić, ale na CD już będzie trudniej. ;)

    Ale nie jest to zły pomysł, pomyślę nad tym jak go udoskonalić.

  6. snufkin

    Miałem kiedyś podział na gatunki – kiepska sprawa, powody wymienił @Maeg…

    Teraz mam podział na artystów
    oraz każdy utwór jest opisany, np.:
    „08 – Shpongle – Around The World In A Tea Daze”

    Aha i generalnie utrzymuję stały rozmiar „Muzyki” na poziomie 14 GB, chociaż przymierzam się do małych porządków, po nich wyjdzie pewnie coś około 12 GB.

  7. Lukem

    Niezła kolekcja. Tak na marginesie, zawsze bawiło mnie bliskie sąsiedztwo takich zespołów jak Juno Reactor i Kayah & Bregovic, ale w sumie mam tak samo. ;)

  8. snufkin

    Nie ukrywam, że mój gust jest ździebko różnorodny. :D

  9. fotoBe

    Ja stosuję a właściwie starałem się stosować model artysta->video i audio (w przypadku audio) -> Album

    plus folder inne

  10. platomek

    A ja mam dość dziwny sposób katalogowania muzyki. Wyszedł jakoś w praniu dość dawno temu a potem już nie miałem pomysłów jak inaczej ją po katalogować. Otóż piosenki mam pogrupowane w miesiące w których trafiły one do moich zbiorów plus dodatkowy folder na wszystkie albumy

  11. Lukem

    Też niegłupie. :)

  12. cimlik

    U mnie to wygląda w ten sposób: każdy album w osobnym folderze + pojedyncze mp3 w katalogach podpisanych nazwą miejsca, z którego te utwory pobrałem (metalpromo, last.fm itd.) + oczywiście tagi. Sprawdza się idealnie.

  13. MatexCor

    No ja też będę musiał w końcu zrobić porządek z muzyką. Ale z czasem staje się coraz bardziej wybredny i nie ściągam co popadnie, teraz tylko to co wiem, że jest dobre, może w końcu moje zbiory nie będą się aż tak bardzo szybko powiększać.
    A z muzą robię tak, że jak mam na płytę DVD to zgrywam, a z dysku usuwam, zanim będę miał na kolejną płytę to zdąży mi się znudzić to co słucham ;)

  14. CoSTa

    U mnie wszystkim zajmuje się iTunes. Filmy, muza, podcasty i wszelkie możliwe media lądują sobie w jednym sofcie, który dba już o całą resztę. Sam to wszystko organizuje, dzieli, dba o katalogi i nazwy plików. Doskonała sprawa i ogromna oszczędność czasu. Nie mam pojęcia jak sobie do tej pory bez tego softu radziłem. Póki co zapchałem prawie na amen 500 giga niedawno kupione. Czas na terabajcik :)

    4 giga muzy? Phew, tyle to na drogę sobie wrzucam do iPoda coby mieć jakiś wybór :)

  15. Lukem

    500 GB? Geez, ja jeszcze nie zdążyłem 80 GB zapełnić (50 GB wolne :)).

    Ciekawe jak iTunes spisuje się pod Windows… Do sprawdzenia.

Skomentuj wpis:

W komentarzach działa Textile (bez obrazków).

 Kod