Gdzie jesteś, snailmailu?
6.03.2008, 19:51 - RóżneOd ostatniego wpisu jestem o ok. 40 stron pisania pracy licencjackiej do przodu i zaczyna mi to już z lekka wychodzić bokiem. Czas na krótką przerwę w pisaniu, którą poświęcę na pisanie o... pisaniu.
Wydawałoby się, że skoro już praktycznie każdy ma internet w domu (nie oszukujmy się - tak właśnie jest, inaczej nie miałbym tylu znajomych na n-k), to kwestie komunikacji powinniśmy już dawno mieć załatwione. Tymczasem ja, jako internauta zaczynający swój sieciowy żywot jeszcze w Web 1.0 i erze stumegabajtowych darmowych maili na Skrzynka.pl (RIP?), nadal odczuwam niedosyt.
Używam Jabbera, MSN, Tlenu i Gadu-Gadu, dokładnie w tej kolejności. Roster mam na tyle zdywersyfikowany, że właściwie nie potrzebuję żółtego słoneczka. Wiecznie siedzę niewidoczny i wcale mi nie żal, kiedy ten popularny komunikator pada. Moje rozmowy na IM to głównie "sprawy służbowe", które równie dobrze załatwiłbym przez telefon. Skype'a nie potrzebuję.
Używam też e-maila, który już dawno powinien umrzeć śmiercią tragicznie naturalną w dobie połączeń VoIP i telefonii którejkolwiek generacji wyższej niż 3. Można mi odciąć wszystkie protokoły IM, ale dopiero bez e-maila poczuję się jak bez ręki, choćbym nie wiem jak rzadko go używał.
No i wreszcie komórka, która w moim przypadku jest przedłużeniem komunikatora oraz bramką awaryjną na wypadek nagłej i nieodpartej potrzeby dostępu do internetu (gdybym jeszcze miał wi-fi...). Jeszcze się taka nie zdarzyła, ale Bombus, Opera Mini i klient e-mail wiernie na nią czekają.
Nie wspomnę już o wewnętrznych systemach wiadomości w n-k, Flickrze, Ściądze.pl czy LinkedIn, które właściwie mogłyby dla mnie nie istnieć. No ale zawsze to dobrodziejstwo inwentarza.
Dotarcie do mnie elektronicznymi środkami komunikacji nie stanowi przeszkody nie do sforsowania. Szkoda tylko, że w dobie takiego pozornego zbliżenia ludzi do siebie przestało to być takie ekscytujące.
Dobrych parę lat temu pisałem i dostawałem całkiem sporo listów. Takich pisanych odręcznie i wysyłanych jedyną instytucją pocztową w Polsce. Trwało to na tyle długo, że do dzis odczuwam brak tamtych emocji związanych z otwieraniem kopert i czytaniem odręcznego pisma. A ponieważ usługi pocztowe corocznie drożeją, a mentalność ludzi zmieni(ł)a się, pewnie już prędko tego nie uświadczę. I nie mam na myśli rachunków. Szkoda.
A propos tytułu - po raz pierwszy słowa "snail mail" pojawiły się na Usenecie w roku... 1982. Co ciekawsze, wpis ten można do dzisiaj przeczytać. Niby nic takiego, ale w życiu nie spodziewałem się, że odnajdę w sieci logi grup dyskusyjnych sprzed 24 lat. Jaki to był lans, szpan i pionierstwo w tamtych czasach, mogę sobie tylko wyobrazić. A jak jest teraz, nie ma porównania.
No to sobie ponarzekałem jak stary ramol. Z szerokim uśmiechem na ustach wracam do Web 2.0. :)
Komentarze do wpisu:
- Arietta
6.03.2008, 20:18
Listów pisanych odręcznie też mi brakuje.. niektóre przechowuję do dziś.. i czasami wyjmuję.
Dla mnie telefon jest, jak ‘ręka”, jak go zapomnę, to czuję sie okropnie. Kolejno jabber, mail.A przerwę w pisaniu zrób koniecznie.. najlepiej niech to będzie spacer na świeżym powietrzu, zobaczysz, że myśli wtedy lepiej układają się w głowie;)
- brt12
6.03.2008, 21:08
Drogi Łukaszu,
ja do tej pory piszę listy, choć zajmują one nieporównywalnie więcej czasu. Bo listy za 20-30 lat dalej będą w pudełku, a e-maile… no cóż, kto wie co będzie z nimi z czasem ;)
Poza tym korespondenta przez papier poznaje się z zupełnie innej strony niż przez bity. Na oko niby żadna różnica, ale człowiek przekonuje się o jej wielkości już w momencie czytania pierwszych akapitów.Pozdrawiam Cię serdecznie,
życząc powrotu do tradycji,
Bartek - brt12
6.03.2008, 21:09
P.S. Nie działa linkowanie do stron? ;)
Lukem 6.03.2008, 21:18
Bartek: Jestem pod wrażeniem i zazdroszczę. Może i listy zajmują więcej czasu, ale właśnie dla tego poznania korespondenta z innej strony warto go poświęcić. Czas pokaże, czy mi się uda wrócić do tej „staroświeckiej” formy kontaktu…
PS. Linkowanie powinno działać, chyba że samo z siebie się popsuło? :|
Lukem 12.03.2008, 21:44
Z pomocą Klisia dotarłem do źródła problemów z linkami. Muszą zawierać http, inaczej nie zadziałają.
Łukasz Wójcik