Dwie rzeczy, które mnie zirytowały
7.05.2008, 20:45 - RóżnePierwsza: klient e-mail w komórce, który odmawia mi wysłania wiadomości z powodu "certyfikatu TLS/SSL bez uznanej autoryzacji". Dotyczy to czterech e-maili opartych na Gmailu (w tym trzech w Aplikacjach Google). Podobno "usługodawca udzieli więcej informacji". Wcześniej działało. W Thunderbirdzie działa nadal. No więc, drogie Google, chyba musimy sobie porozmawiać?
Druga, o dziwo też związana z Google: czytnik RSS, kiedy nie ma nowych (tzn. nieprzeczytanych) elementów, od wczoraj wyrzuca okienko "[Nazwa strony] nie ma udostępnianych elementów". I tak, żeby powrócić do wcześniejszych wpisów muszę dodatkowo kliknąć "Wyświetl nieprzeczytane elementy". Nic bardziej mnie nie drażni jak zamachy na przyzwyczajenia.
A jako bonus dopiszę jeszcze, że interfejs Google Readera ma luki w odporności na idiotów. Za pomocą funkcji "Następna zakładka" dostępnej w ustawieniach gadżetów zrobiłem sobie coś takiego:
A teraz idę pograć w Second Life. Dawno mnie tam nie było.
Komentarze do wpisu:
- qvist
7.05.2008, 23:09
Google w ogole zatrudnia jakis amatorow do front-endu. Google Readera nie uzywam, ale np. w panelu AdSense czesto jakies dziwne rzeczy sie dzieja z JS (przynajmniej pod Fx).
- aasiek
8.05.2008, 23:47
ja w ogóle się nie bawię googlami. chyba jedynie korzystam z wyszukiwarki sygnowanej tą nazwą :P ale tak sobie ostatnio myślę, że chyba czas ułatwić sobie pracę z komputerem i zacząć korzystać z pewnych udogodnień (chociażby czytniki rss, na które jestem strrrasznie odporna! :P)

Łukasz Wójcik