Import wpisów z WordPress na Joggera

18.06.2008, 21:45 - Techblog

Niniejszy wpis jest jedną z największych zaległości jeśli chodzi o moje blogowanie. Jakiś miesiąc temu próbowałem przenieść część moich wpisów z WordPress na Joggera. Operacja nie do końca się udała - pojawiły się problemy, których nie przewidziałem, w związku z czym całkiem świadomie podjąłem decyzję o zdjęciu starego archiwum z sieci (łącznie ze sprzątnięciem śladów w Google).

Import wpisów z WordPress na Joggera wygląda na prostą i bezbolesną czynność i taki w istocie jest. Efekt końcowy może jednak nieco zdziwić kogoś, kto robi to bez przygotowania. Albowiem okazuje się, że przed kontaktem ze Sparrowem wypada sprawdzić plik XML wygenerowany przez plugin do eksportu danych.

Po pierwsze - jeżeli na WP używaliście tagu <!--more--> do dzielenia wpisów na zajawki i "Czytaj dalej", to zamieńcie go w dowolnym edytorze tekstu na <EXCERPT>. Plugin nie robi tego automatycznie, przez co zlekceważenie <!--more--> spowoduje... wstawienie go do treści wpisów bez pożądanego efektu.

Po drugie - WordPress (a przynajmniej poniżej 2.5) ma dziwną przypadłość umieszczania w pliku eksportu (także przy imporcie między dwoma WordPressami) danych o załącznikach. Skutkuje to tym, że na Joggerze lądują puste wpisy zatytułowane nazwami tychże załączników. To samo niestety dotyczy podstron oraz - uwaga - usuniętych wpisów. Trudno mi to wytłumaczyć, bowiem moje archiwum przechodziło wiele migracji i konwersji (łącznie z ręcznym przenoszeniem między platformami) - jednak po imporcie dostrzegłem wpisy, które bardzo dawno temu były podstronami bloga. Co z tym zrobić? Namierzyć funkcją "Znajdź" i usunąć je (podobnie jak i reszta wpisów, lądują one między tagami <entry></entry>).

Po trzecie - i najważniejsze - jeżeli w edytorze wpisów na WP używaliście znaczników <p></p> przy paragrafach, to bardzo dobrze - dodatkowe zabiegi raczej nie będą już potrzebne. W przeciwnym przypadku sprawa wygląda nieco gorzej, zwłaszcza jeśli istniejące archiwum na Joggerze zawiera te znaczniki. Powstaje bowiem sytuacja, w której część wpisów wygląda nie tak jak powinna, zarówno od strony estetycznej jak i kodowej - u mnie te "złe" wpisy miały mniejszy rozmiar czcionki. Teoretycznie można to obejść CSSem, jednak jest to w moim mniemaniu półśrodek. To prawdopodobnie najtrudniejszy punkt dostosowywania pliku eksportu dla Joggera, zwłaszcza że podobny problem może wystąpić także przy komentarzach. Ręczna modyfikacja wszystkich wpisów - zwłaszcza przy dużych archiwach - to czysty masochizm.

Po czwarte - dobrze jest na czas całej operacji odciąć dostęp do bloga jego czytelnikom oraz robotom Google. Wówczas będziemy mogli na spokojnie dokonywać wszelkich modyfikacji, a w wyszukiwarce nie pojawią się linki prowadzące np. do wpisów z punktu drugiego.

I to chyba tyle. Zdaję sobie sprawę, że jestem prawdopodobnie jedną z nielicznych osób, która próbowała migracji z WordPress na Joggera (częściej spotykam odwrotną operację), ale ku pamięci swojej i potomnych postanowiłem pozostawić ten wpis.

Tagi Technorati:

Dodaj do zakładek · RSS dla komentarzy · Adres trackback

Komentarze do wpisu:

  1. klis

    Na początku chciałem zaimportować wszystkie wpisy z mojego poprzedniego bloga opartego o WordPressa do Joggera, lecz gdy zauważyłem błędy z wygenerowaniem XMLa podziękowałem i zaczynałem „od zera” ;)

  2. Lukem

    Ja tam w sumie nie żałuję... :)

Skomentuj wpis:

W komentarzach działa Textile (bez obrazków).

 Kod