Po "Równoumagicznieniu"

7.08.2008, 21:12 - Miniblog

W dalszym ciągu nie wiem, co niektórzy ludzie widzą w książkach Pratchetta. O ile "Johnny i zmarli" było jeszcze znośne, o tyle przy "Równoumagicznieniu" wręcz usypiałem z nudów. Nie wiem, czy szukać następnych tytułów...

Tagi Technorati:

Dodaj do zakładek · RSS dla komentarzy · Adres trackback

Komentarze do wpisu:

  1. Lanooz

    Przeczytałam 3 pierwsze książki Pratchetta z serii Świata Dysku i powiem to samo co Ty – nie wiem co w tym ekscytującego. Czytałam na siłę, z nadzieją na arcydzieło i wybuchy śmiechu.
    Jeszcze spróbuję tego „Johnny’ego…” jak mówisz, że był znośny.

  2. Lukem

    Na pewno był lepszy od „Równoumagicznienia”, choć mojego zachwytu również nie wzbudził. Ogólnie odnoszę wrażenie, że połowa „joggosfery” zachłystuje się Pratchettem. Ja nie.

    Tymczasem trafiłem na „Największe przedstawienie zza świata” Roberta Rankina. Napisane w bardzo podobnym stylu do Pratchetta, ale dynamiczniejsze i o niebo ciekawsze.

  3. Malin

    Pratchett napisał naprawdę dużo książek z cyklu Świat Dysku i nie wszystkie są na jednakowym poziomie. Mnie osobiście Równoumagicznienie bardzo się podobało.

    Jak dla mnie jedną z lepszych książek z tego cyklu były „Pomniejsze bóstwa”. Powieść odrobinę mniej „pratchettowa”, mniej jego specyficznego humoru, więcej za to nieco filozoficznych rozważań na temat religii. Fajny jest też cykl o Straży Miejskiej, rozpoczynający się od książki „Straż straż!”.

    Lanooz – ja sam nie czytałem pierwszych dwóch części. Podobno są jednymi ze słabszych wśród całości cyklu.

  4. Maeg

    Równoumagicznienie może faktycznie nie jest najlepsza książką z Świata Dysku ale sam styl Pratchetta nie wszystkim podpasuje. Poza tym nie tylko sam humor w jego książkach jest ważny. Równie ważna jest satyra, każda z książek ma własny temat. W przypadku Równoumagicznienia jest to feminizm.

    Jeśli szukacie rozrywkowej literatury, proponuje zapoznać się z Scottem Lynchem (Kłamstwa Locke’a Lamory i Na szkarłatnych morzach) lub Christopherem Moorem (np. Baranek, Najgłupszy Anioł). Może tych dwóch panów komuś podpasuje.

  5. tholomaios

    Popierając Malina – zaczynałem od serii o Straży Miejskiej, i polecam wszystkim od niej zaczynać. Zresztą, każdy lubi co innego.

  6. Lukem

    No dobra, poszukam jeszcze czegoś spod znaku Straży Miejskiej. A do Świata Dysku to chyba muszę dorosnąć. ;)

  7. Maeg

    Cykl o Straży Miejskiej, to też Świat Dysku. ;)Ja bym jeszcze jeśli o SD chodzi, mógł polecić cykl o Śmierci (Mort, Kosiarz, Muzyka duszy,Wiedźmikołaj i Złodziej czasu)

  8. tholomaios

    ŚD nie trzeba czytać chronologicznie, jednak jeśli chodzi o serie jest to zalecane. Doczytaj tylko do Bogowie, Honor i Ankh-Morpork, a zoabaczysz pełna klasę Prachetta. ;-)

  9. radek

    Przyłączam się do zdziwienia nad wielkością i wspaniałością prozy Pratchetta. Również przeczytałem „Równoumagicznienie” i znalazłem tam tylko jeden dobry żart, cytowany na okładce książki: „To jest również opowieść o seksie, ale nie w sensie atletyczno-gimnastycznym: policz wszystkie nogi i podziel przez dwa.”

  10. IggI

    Przygody Vimes’a i Czarownic to najlepsze „serie” w Świecie Dysku. Pozostałe tytuły można poczytać żeby zobaczyć jak inne postacie widzą niektóre sytuacje opisane już w innych powieściach.

  11. Paweł (dRaiser)

    Sam też do pierwszych lektur ze Świata Dysku musiałem się zmuszać, aż w końcu udało mi się złapać klimat. Inna sprawa, że przez te sprzeczności jakoś nie uważam książek Prattcheta za cuda. No, może poza jedną, którą napisał razem z Neilem Gaimanem i nie należy do ŚD – „Dobry Omen”.

Skomentuj wpis:

W komentarzach działa Textile (bez obrazków).

 Kod